logo_top

Enigma w Pałacu Saskim


Zrobili z nas durniów! – takie słowa miał wykrzyknąć Dilly Knox, brytyjski kryptoanalityk, który w lipcu 1939 roku otrzymał polskich pracowników wywiadu dane na temat rozpracowanej niemieckiej maszyny szyfrującej „Enigma”. Maszyny, której Brytyjczycy nie mogli rozgryźć przez całe lata 30. XX wieku!

Kilka miejsc w Warszawie kojarzyć powinno się z prowadzonymi przez polskich kryptologów pracami nad rozszyfrowaniem Enigmy. Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski, bo o najbardziej się do tego przyczynili, pracowali w dwóch miejscach – najpierw w Biurze Szyfrów, które mieściło się w Pałacu Saskim wraz ze Sztabem Generalnym Wojska Polskiego, a następnie w podwarszawskich Pyrach, w specjalnym ośrodku wojskowym przy obecnej ul. Leśnej – tutaj prace trwały przez trzy ostatnie lata pokoju i tutaj zostały przekazane Anglikom.

Należy też wspomnieć o adresie Nowy Świat 43, gdzie działała Wytwórnia Radiotechniczna „Ava”, zajmująca się produkcją sprzętu radiotechnicznego, głównie na potrzeby polskiego wojska oraz Biura Szyfrów.

Rozpracowanie Enigmy nie było łatwe – była to nowoczesna maszyna szyfrująca, opierająca się na wirujących bębnach, spośród których jedynie część działała i szyfrowała, wykorzystując wprowadzony kod dnia oraz obowiązujący szyfr. Układ działania wirników Enigmy dawał 60 kombinacji, każdy z nich dawał dodatkowo 26 możliwych ustawień początkowych, co potęgowało liczbę kombinacji do przeszło 17 tysięcy – tak więc tyle trzeba było wprowadzić znaków, aby układ bębnów powtórzył się. Jednakże urządzenie posiadało jeszcze dwa „udoskonalenia”, które zwiększały liczbę możliwych ustawień Enigmy do niewyobrażalnej liczby 3^10114 – w praktyce występowało ich jednak mniej, gdyż na polu wojennym maszyna musiała być możliwie prosta w obsłudze.

Francuzom udało się zdobyć instrukcje obsługi maszyny, którymi następnie zainteresowali Polaków, czego efektem było zbudowanie w 1932 roku w warszawskim zakładzie „Ava” przy ul. Nowy Świat kopii Enigmy. Wówczas Biuro Szyfrów zaprosiło do współpracy 26-letniego studenta matematyki Mariana Rejewskiego. Uwzględniając wskazówki z instrukcji obsługi oraz stosując matematyczne wzory w ciągu miesiąca ograniczył teoretycznie nieskończoną liczbę kombinacji do 105,5 tysiąca możliwości. Razem z Różyckim i Zygalskim zaczęli podsłuchiwać niemieckie wiadomości, które nadspodziewanie łatwo udało im się rozszyfrować – dzięki niefrasobliwości wrogich kryptografów, którzy wskaźnik kodowy umieszczali w depeszy w dwóch miejscach. Doprowadziło to do tego, że już w 1933 roku pierwsze rozszyfrowane wiadomości wylądowały na biurkach Pałacu Saskiego.

W ciągu roku udało się przygotować pełen katalog wszystkich ustawień Enigmy, więc już w 1934 roku możliwe było odczytanie klucza dziennego w zaledwie kilkanaście minut. Niemcy jednak, nie znając polskich osiągnięć, wciąż udoskonalali maszynę – w 1936 roku codziennie zmieniana była kolejność wirników w maszynie, a w 1937 roku pojawiło się nowe „udogodnienie”. Na to jednak Polacy byli przygotowani – opracowane przez deszyfrantów metody „zegara” i „rusztu”, katalogi pozycji oraz płachty Zygalskiego pozwalały nadążać za niemieckimi zmianami. Dopiero kryzys sudecki wymógł na Niemcach zmianę sposobu nadawania klucza depeszy, na czym opierały się polskie sukcesy – wówczas kryptolodzy skonstruowali maszynę, którą nazwano „bombą kryptologiczną”.

Bombą nazwano urządzenie, które było de facto sześcioma połączonymi maszynami Enigma, a które nazwę uzyskało podobno od deseru lodowego, jaki zafundowali sobie kryptolodzy za rozwiązanie zagadki. W zaszyfrowanej wiadomości wyszukiwany był element charakterystyczny zwany „samiczką”, który następnie wprowadzano do bomby, a ta „mełła” układ znaków aż do natrafienia na właściwy. Firma Ava zbudowała sześć bomb, jednak wkrótce Niemcy wprowadzili nowy system zakładania bębnów, przez co ta liczba bomb okazała się niewystarczająca, a Polacy nie byli w stanie już ich zmodyfikować. Dlatego też dokumentacja została przekazana Anglikom, którzy w 1939 roku w ośrodku w Bletchey Park skonstruowali odpowiednią liczbę bomb – tam też konstruowano kolejne bomby, które ułatwiały aliantom bieżące rozszyfrowywanie niemieckich planów wojennych.

Mikołaj Węgier